Podwójna podróż poślubna do Turcji

Nasza podwójna podróż poślubna do Turcji – relacja

   Podróż poślubna do Turcji. Pomiędzy ślubem mojego brata a moim było zaledwie 3 miesiące różnicy. Postanowiliśmy zatem, że w nasze podróże poślubne wybierzemy się wspólnie, w dwie pary. Za cel obraliśmy Turcję a konkretnie Riwierę turecką. Hotel, na który zdecydowaliśmy się zlokalizowany był w Titreyengol. Jest to niewielkie miasteczko wypoczynkowe, składające się praktycznie tylko z hoteli, umiejscowione nieopodal takich miast jak Side i Manavgat. W Titreyengol jest świetna plaża, bardzo długa, szeroka i w przeważającej części piaszczysta. Plaża idealna na wylegiwanie się, opalanie ale również na długie spacery wzdłuż morza. Ja jako osoba niezbyt chętnie przebywająca długo w jednym miejscu na słońcu, lubiłem po niej spacerować.

   Szczególnie przyjemny był spacer w kierunku zachodnim, do ujścia rzeki Manavgat. Idąc na zachód plażą w Titreyengol staje się ona mniej zagospodarowana, tzn. brakuje tu już hotelowych leżaków i parasoli a także turystów. Spotkać można za to wypoczywających całymi rodzinami Turków. Dochodząc do końca plaży z jednej jej strony wzdłuż płynie rzeka Manavgat a z drugiej znajduje się otwarte morze. Dzięki temu można tu jednocześnie wypoczywać nad morzem i nad rzeką. Przy rzece napotkałem wielu rybaków siedzących na drewnianych pomostach i łowiących ryby a po rzece pływały statki wycieczkowe, o których więcej napiszę w dalszej części. Poniżej przeczytacie również o atrakcjach, których mieliśmy okazję doświadczyć i miejscach jakie zwiedziliśmy podczas naszej wspólnej podróży poślubnej do Turcji. 

Hotel w Titreyengol
Hotel w Titreyengol
Plaża w Titreyengol
Plaża w Titreyengol
Statek na rzece Manavgat
Statek na rzece Manavgat

Hammam – łaźnia turecka

   Pierwsze na co zdecydowaliśmy się po przylocie do Turcji to skorzystanie z hammamu. Hamman, czyli inaczej łaźnia turecka to relaks i pielęgnacja dla duszy i ciała. Jest to cały rytuał poświęcony kąpielom i masażom w odpowiednio do tego przystosowanych pomieszczeniach. Pomimo, iż na terenie naszego hotelu też znajdowała się łaźnia turecka to jednak postanowiliśmy skorzystać z łaźni mieszczącej się na obrzeżach miasta Side. Z hotelu odebrał nas busik, który zawiózł nas pod budynek lokalnej łaźni.

Rytuał Hammamu: 

   Po przebraniu się w stroje kąpielowe udaliśmy się najpierw do groty solnej, w której chwile odpoczywaliśmy. W grocie solnej otrzymaliśmy kryształki drobnej soli, którymi to pod prysznicami wykonaliśmy peeling ciała. Po wyjściu z pryszniców skierowano nas do najbardziej oczekiwanego przez nas pomieszczenia, do łaźni parowej po środku której znajdowały się marmurowe łoża. Tutaj wylegując się na ciepłym kamiennym łożu każdym z nas zajmował się osobisty masażysta. Zaczęło się od polewania i kąpieli ciepłą wodą. Wydaje się, że w doborze odpowiedniej temperatury wody do kąpieli nie ma żadnej filozofii. Być może magia pomieszczenia, mikroklimat panujący w środku, rozgrzane kamienne łoże, unoszące się przyjemne zapachy spotęgowały to, że woda, którą zostawałem polewany była najprzyjemniejszą jaką kiedykolwiek brałem kąpiel.

    Później nastąpiło naprzemienne polewanie wodą i kąpiel pianą. Masażysta bardzo zręcznie można by rzec, że żonglował ręcznikiem z którego wyciskał pianę, którą to następnie nakładał na moje ciało. Kolejnym etapem pobytu w hammamie było naoliwienie mnie olejkami eterycznymi i przejście do bardzo dokładnego i długiego masażu całego ciała. Nie miałem pojęcia, że człowiek ma w sobie takie punkty, które można nacisnąć i pomasować, dzięki czemu od razu poszczególne części ciała stają się rozluźnione. Korzystałem z kilku masaży ale na terenie swojego kraju i nikt jeszcze w życiu tak dobrze mnie nie wymasował jak to zostało zrobione w tureckim hammamie. Po wizycie w hammamie ciało jest oczyszczone i rozluźnione a człowiek zrelaksowany i wypoczęty. Po zabiegach tych również łatwiej utrwala nam się opalenizna. 

Hammam - łaźnia turecka
Hammam – łaźnia turecka

Side

   Side położone było w odległości ok. 15 minut jazdy dolmuszem od naszego hotelu w Titreyengol. Koszt przejazdu jaki płaciliśmy w przeliczeniu wynosił 1 EUR / os. w jedną stronę. Wybierając przejazd dolmuszem dojedziemy do dworca autobusowego w Side. Znajduje się on ok. 500 m od ścisłego centrum zabytkowej części miasta, położonej na wysuniętym w morze cyplu. Taksówkarze proponowali nam dojazd za ok. 10 EUR i tłumaczyli, że dowiozą nas do samego centrum antycznej części a nie tylko do dworca autobusowego. Według mnie nie ma to sensu ponieważ już praktycznie od samego dworca autobusowego w Side rozpoczyna się droga, wzdłuż której znajduje się ciąg starożytnych ruin. Warto je zobaczyć idąc spokojnym tempem niżeli z okna taksówki. Drogę powrotną do dworca, gdzie oczekują dolmusze przyjemnie jest pokonać promenadą spacerową wzdłuż zachodniego brzegu morza.

Poznawanie zabytków i smaków miasta 

   Side jest miastem pełnym antycznych budowli. Znajdziemy tu m.in. starożytny teatr, świątynię Apollina, agorę oraz dawną łaźnię. Na końcu cyplu z zabytkową zabudową mieści się niewielki port ze stateczkami i łodziami. Proponuję dla ochłody spróbować tutejszych lodów wyrabianych z mleka koziego, sprzedawanych przez ulicznych handlarzy. Oprócz ich pysznego smaku atrakcją jest sposób ich podawania. Sprzedawcy ubrani w ciekawe stroje w pewnym sensie bawią się z kupującymi. Żonglują waflami i gałkami lodów, następnie podają nam je na wysuniętych łyżkach niejednokrotnie udając, np. że kładą nam je na głowie czy, że upuszczają je na ziemię. Jest przy tym kupa śmiechu, trzeba to zobaczyć na własne oczy. Wracając wzdłuż morza lewym brzegiem antycznej części Side usiedliśmy w tutejszym barze na plaży i zapaliliśmy sziszę. Taka chwila relaksu po długim spacerowaniu. Będąc w Turcji należy spróbować oryginalnego kebaba. Ten, który zamówiliśmy w jednym z lokali w Side był chyba najlepszym jaki kiedykolwiek jadłem.

   Oprócz antycznej części, Side to też kurort wypoczynkowy z luksusowymi hotelami, które ciągną się wzdłuż plaży w kierunku zachodnim. Natomiast w stronę północną – wschodnią, aż do granicy z miastem Manavgat rozciąga się zamieszkana przez lokalną społeczność część Side. 

Side w Turcji - ruiny antycznego miasta
Side w Turcji – ruiny antycznego miasta
Liman Cd. - główna droga wjazdowa do centrum zabytkowego Side
Liman Cd. – główna droga wjazdowa do centrum zabytkowego Side
Świątynia Apollina w Side
Świątynia Apollina w Side
Minaret meczetu w Side
Minaret meczetu w Side
Marina w Side
Marina w Side
Wybrzeże antycznego Side - widok ze statku
Wybrzeże antycznego Side – widok ze statku

Manavgat

   Do Manavgat z Titreyengol oraz z Side bardzo łatwo dostać się w około 20 minut często kursującymi dolmuszami. Bilety za przejazd kosztowały nas w przeliczeniu około 1,5 EUR / os. w jedną stronę. Warto tu przyjechać chociażby z powodu jego zabytków i atrakcji ale przede wszystkim po to aby zobaczyć prawdziwy charakter tureckiego miasta, z jego mieszkańcami i codziennym tokiem życia. Titreyengol jest świetnym miejscem do wakacyjnego wypoczynku, jednakże po kilku dniach spędzonych w hotelu i na terenie kurortu wakacyjnego, przyjeżdżając do Manavgat poczułem się jak wypuszczony z jakiejś zamkniętej klatki. Titreyengol wydał mi się takim sztucznym tworem zbudowanym tylko z hoteli, sklepów typowo pod turystów a w Manavgat można było zauważyć pełnię tureckiego, miejskiego życia.

Spacer po mieście

   Na ulicach spory ruch samochodowy, wszyscy po sobie trąbią, gdzieś się śpieszą, widzimy dzieci idące do szkoły oraz bawiące się z rodzinami w parkach, ludzi robiących codzienne zakupy spożywcze oraz idących do pracy. Z dolmusza najlepiej wysiąść w centrum miasta, w pobliżu charakterystycznej, dużej i kaskadowo zbudowanej fontanny. Obok fontanny znajdują się schody, których spora ilość zaprowadzi nas do górującego nad miastem wzgórza, z którego rozciąga się szeroka panorama na miasto oraz na widoczne w oddali morze. Spoglądając ze wzgórza, w głębi miasta zauważyliśmy ogromną budowlę meczetu, z jego czterema minaretami. Po zejściu ze wzgórza swoje kroki skierowaliśmy właśnie w kierunku owego meczetu.

   Po kilkudziesięcio – minutowym spacerze przez osiedla mieszkalne, rzekę Manavgat o charakterystycznie zielonym kolorze wody doszliśmy do meczetu Merkez Külliye Camii. Jest to okazała budowla z wielką kopułą po środku i mniejszymi kopułami wokół niej oraz czterema wysokimi minaretami. Obeszliśmy budowlę dookoła jak również zwiedziliśmy jej wnętrze. Był to największy meczet, jaki do tej pory odwiedziłem.

   Kończąc nasz spacer po mieście udaliśmy się z powrotem w stronę centrum, skąd powróciliśmy dolmuszem do hotelu. Do Manavgat wracaliśmy jeszcze dwukrotnie podczas naszych tureckich wakacji. Pierwszy raz podczas rejsu po rzece Manavgat aby zrobić zakupy na jednym z największych bazarów w Turcji. Drugi raz przyjechaliśmy wracając z safari samochodami terenowymi. Zjeżdżając z gór Taurus zatrzymaliśmy się po to aby zobaczyć wodospad Manavgat. O tych dwóch powrotach do miasta Manavgat przeczytacie w poniższej części wpisu.

Fontanna w centrum Manavgat
Fontanna w centrum Manavgat
Miasto Manavgat
Miasto Manavgat
Widok na Manavgat ze wzgórza miejskiego
Widok na Manavgat ze wzgórza miejskiego
Rzeka Manavgat w mieście Manavgat
Rzeka Manavgat w mieście Manavgat
Meczet w Manavgat (Central Mosque complex)
Meczet w Manavgat (Central Mosque complex)
Wewnątrz meczetu
Wewnątrz meczetu

Rejs po rzece Manavgat w Turcji

   Rejs po rzece Manavgat był dopełnieniem zwiedzania miasta o tej samej nazwie. Był to kolejny dzień naszego pobytu w Turcji, a jako że ostatnio uwielbiam zwiedzać różne miejsca z perspektywy wody nie mogłem przepuścić również i tej okazji. Rejs rozpoczynał się w Colakli – dzielnicy Side, do której dotarliśmy autokarem wyjeżdżającym z pod hotelu wspólnie z zorganizowaną grupą. Statek stylizowany na starą piracką galerę zacumowany był w odległości kilkudziesięciu metrów od plaży. Pomiędzy plażą a statkiem zbudowana była plastikowa kładka unosząca się na wodzie. Jak dla mnie nieprzyjemnie i niepewnie się po niej szło ponieważ cały czas się kołysała.

Rejs

   Sam rejs w jedną stronę pomiędzy Colakli a Manavgat trwa ok. 1,5 godziny. Wypływając z Colakli statek płynie wzdłuż wybrzeża, opływając cypel wysunięty w morze z antyczną częścią miasta Side. Na otwartym morzu przy odrobinie szczęścia z pokładu statku możemy zaobserwować żółwie morskie. Następnie statek płynie wzdłuż miasta Titreyengol i dociera do ujścia rzeki Manavgat, która w tym miejscu wpływa do Morza Śródziemnego. Po wpłynięciu na rzekę Manavgat statek zacumowuje nieopodal jej ujścia, tuż przy plaży, gdzie jest chwila czasu na relaks i krótkie plażowanie. Jest to ta sama plaża, do której lubiłem spacerować wzdłuż morza z Titreyengol, na której z jednej strony można kąpać się w morzu a z drugiej strony pływać po rzece. 

   Po krótkim wypoczynku na plaży statek kieruje się w górę rzeki do miasta Manavgat. W czasie rejsu przy rzece widzimy wielu rybaków, różnorodne ptactwo wodne oraz inne statki płynące w górę i w dół rzeki. Dopływając do miasta Manavgat oczom ukazuje się wielka budowla meczetu Merkez Külliye Camii położonego na tle gór Taurus. Statek ze względu na wysokość swoich masztów nie dopływa do samego miasta a zacumowuje w pobliżu jego centrum, tuż przed mostem drogi krajowej D400. Po prostu by się pod nim nie zmieścił. Stąd wszyscy pasażerowie przesiadają się w autobus, który w 5 minut dociera do centrum Manavgat. 

   W centrum miasta mieliśmy czas wolny, który przeznaczony był głównie po to aby przejść się na tutejszy bazar i zrobić na nim zakupy. Sporej wielkości bazar z labiryntem wąskich uliczek, przy których ustawionych było wiele straganów. Bazar głównie z artykułami spożywczymi ale i z różnym rękodziełem oraz oczywiście z ubraniami. 

Pamiątki z Turcji

   A jeśli już jesteśmy przy bazarze i zakupach to podpowiem jakie pamiątki warto przywieźć z Turcji. Przede wszystkim tureckie słodycze (turkish delight) takie jak lokum. Są to słodkie, owocowe wyroby cukiernicze o konsystencji gęstej galaretki, pakowane głównie w formie niewielkich kostek. Ciekawym słodkim przysmakiem jest również pismaniye. Jest to tradycyjny turecki deser, zazwyczaj w formie niewielkich kuleczek wykonanych z czegoś na wzór waty cukrowej. Ponadto ogromny wybór różnorakiej tureckiej chałwy. W Turcji pija się wiele herbaty oraz kawy. Warto więc przywieźć z wakacji oryginalną turecką kawę i herbatę a najlepiej z zestawem do jej zaparzania.

   W Turcji na każdym kroku możemy zauważyć charakterystyczny okrągły, niebieski amulet z trzema dodatkowymi okręgami po środku. Jest to tzw. oko proroka, które ma chronić przed złym urokiem. Wykonane zazwyczaj ze szkła, występuje jako samodzielny amulet, jako część breloczków lub jako np. dodatek do biżuterii. Śliczną pamiątką dekoracyjną są tureckie lampy mozaikowe. Jedną taką przywiozłem i teraz pięknie się prezentuje na pokojowej szafce dodając pomieszczeniu orientalnego klimatu. Są to ręcznie wykonane małe dzieła sztuki. Klosze zdobione są kolorowym szkłem w formie niewielkich figur geometrycznych. Stelaż wykonany jest z metalu, często również ślicznie przyozdobionego w różne wzory czy paciorki. 

Powrót 

   Po zakończonych zakupach przyszedł czas na powrót. Tak więc udaliśmy się na miejsce zbiórki, gdzie wsiedliśmy w autobus, który dowiózł nas do statku. Tu zostaliśmy zaskoczeni, ponieważ byliśmy pewni, że drogę powrotną pokonamy również płynąc statkiem. Jednakże po krótkim pobycie na pokładzie zostało nam oznajmione, że mamy wsiąść z powrotem do autobusu, który odwiezie nas do hotelu. Po prostu żaden z nas nie sprawdził dokładnie opisu programu wycieczki. No ale cóż, i tak rejs w jedną stronę z Colakli do Manavgat był ciekawą atrakcją i możliwością ponownego odwiedzenia miasta Manavgat. 

Statek piracki
Statek piracki
Rejs po rzece Manavgat
Rejs po rzece Manavgat
Wpłynięcie statkiem do Manavgat
Wpłynięcie statkiem do Manavgat
Rzeka Manavgat w centrum Manavgat
Rzeka Manavgat w centrum Manavgat

Jeep Safari w Turcji

Plantacja granatów i bitwa wodna

   Jeep Safari to ciekawa propozycja wycieczki na łono tureckiej natury. My wybraliśmy opcję pół-dniowej wycieczki samochodami terenowymi w góry Taurus, dokładnie do Zielonego Kanionu. Z pod meczetu w Side w kolumnie terenowych samochodów wyruszyliśmy w kierunku gór. Po około 20 minutach jazdy zatrzymaliśmy się na pierwszy, krótki postój po to aby przespacerować się przez plantację granatów. Była to niewielkiej wielkości plantacja, na której przewodnik opowiedział m.in. o sposobie uprawy tych owoców.

   Kiedy wsiedliśmy do samochodów aby kontynuować dalszą jazdę w kierunku gór przejazd zastawiły nam nadjeżdżające z przeciwka samochody terenowe z grupą obco-języcznych turystów. Zostaliśmy przez nich zaatakowani … pistoletami i woreczkami wypełnionymi wodą. Strasznie byliśmy zaskoczeni tym niespodziewanym wodnym atakiem jednak nasi kierowcy byli na to przygotowani i na pokładzie swoich terenówek mieli również do dyspozycji dla nas taki sam wodny sprzęt. No i wywiązała się walka na wodę pomiędzy dwiema grupami wycieczek. Całkiem wesoła, niespodziewana dla nas turystów i miła atrakcja na trasie przejazdu.

   Po krótkiej, wodnej bitwie ruszyliśmy dalej. Droga pięła się coraz wyżej, prowadziła na przemian raz asfaltem a raz drogą szutrową. Jako, że samochody terenowe były otwarte, tzn. bez dachu, jedynie z zamontowanymi stelażami nad głowami, na które w razie niepogody naciąga się brezent, to cały pył i kurz z pod kuł osiadał na nas. Tak więc dobrą radą jest aby na taki wojaż ubrać na siebie stare i najlepiej ciemne ubrania.

Górska wioska i farma zwierzęca

   Przejeżdżając przez lasy dotarliśmy do wioski położonej w górach. W wiosce tej odwiedziliśmy niewielki meczet a następnie coś w rodzaju farmy zwierzęcej lub bardziej takiego mini-zoo. Hodowane tu były osły i strusie, zobaczyć można było też żółwie, węże, sowy i papugi. Niewątpliwą atrakcją było wyrobienie sobie licencji, prawa jazdy na prowadzenie osła. Po krótkiej przejażdżce na osiołku pod okiem opiekuna dostawało się plastikową plakietkę potwierdzającą uprawnienia do kierowania tym zwierzęciem. Ot, takie śmieszne urozmaicenie. Z wioski udaliśmy się na obiad do restauracji położonej nad jeziorem. Klimatyczna restauracja wśród zielonych wzgórz nad brzegiem wody serwowała pyszne dania kuchni tureckiej. Część restauracji była wysunięta na metalowo – drewnianych pomostach nad taflę wody. 

Tama, Zielone Kanion i wodospad

   Po obiedzie i krótkiej sjeście pojechaliśmy w kierunku zapory wodnej na rzece Manavgat. Tama ta jest jedną z najwyższych w Turcji i mierzy 185 m wysokości. Tama zbudowana na rzece Manavgat utworzyła sztuczne jezioro Oymapinar. Jezioro te jest częścią Zielonego Kanionu, po  którego powierzchni pływają statki wycieczkowe. W planie naszej wycieczki nie było uwzględnionego rejsu po tym jeziorze a jedynie wizyta na tamie. W tym momencie zastał nas niewielki deszcz, tak więc spacer po zaporze był wyjątkowo krótki. Powróciliśmy do aut, na które to kierowcy zdążyli założyć przeciwdeszczowy brezent i zjeżdżając w strugach deszczu kierowaliśmy się ku dolinie.

   Dojeżdżając na obrzeża miasta Manavgat opady deszczu ustały. Mogliśmy na spokojnie, bez obaw, że zmokniemy wyjść na parkingu po to aby zobaczyć ostatnią atrakcję dzisiejszego safari. Ostatnim punktem zwiedzania podczas wycieczki safari 4×4 był wodospad Manavgat na rzece Manavgat w miejscowości Manavgat. 3 x Manavgat 🙂 Jest to dosyć szeroki ale niezbyt wysoki wodospad. Znajduje się on na terenie parku, w którym mieszczą się restauracje i sklepy z pamiątkami. W sumie była to nasza trzecia wizyta w miejscowości Manavgat. 

Samochody terenowe
Samochody terenowe
Jeep Safari w Turcji
Jeep Safari w Turcji
Góry Taurus w Turcji
Góry Taurus w Turcji
Restauracja nad jeziorem
Restauracja nad jeziorem
Na zaporze
Na zaporze
Zapora wodna na rzece Manavgat
Zapora wodna na rzece Manavgat
Wodospad Manavgat
Wodospad Manavgat

Pamukkale

   Nie mogło zabraknąć w naszym planie pobytu w Turcji odwiedzenia takiego znanego miejsca jak Pammukale. Zanim jeszcze przybyłem do Turcji  kojarzyłem widziane w przewodnikach turystycznych i na stronach internetowych pocztówkowe fotografie śnieżno białych wapiennych tarasów. Miejsce to wydało się tak niepowtarzalne, magiczne i bajkowe, że obiecałem sobie na pewno je zobaczyć. Wybraliśmy wycieczkę fakultatywną w lokalnym biurze podróży w cenie ok 50 EUR / os. Z Titreyengol do Pamukkale jechaliśmy kilkunasto – osobowym busem ok. 5 godzin czasu. Około 10 km przed miejscem docelowym bus przejeżdżał przez całkiem duże miasto Denizli. Z okien busa miejscowość wydała mi się całkiem interesująca, tak więc kto wie, może przy kolejnej wizycie w Turcji przyjadę tu na kilka dni aby je pozwiedzać. 

Wyjazd do Pamukkale składał się z kilku etapów.

  1. Odpoczynku w Karahayit gdzie mieliśmy okazję wykąpać się w basenach błotnych oraz w gorących źródłach.
  2. Pobytu na terenie wapiennych tarasów w Pamukkale.
  3. Relaksu na basenach Kleopatry, znajdujących się tuż za wapiennymi tarasami.
  4. Zwiedzaniu starożytnych ruin miasta Hierapolis, które zlokalizowane jest powyżej wapiennych tarasów i basenów Kleopatry.
  5. Części komercyjno – handlowej, czyli zakupów w sklepie z odzieżą skórzaną.

Karahayit

   Mijając z prawej strony śnieżno – białe wapienne tarasy w Pamukkale, najpierw udaliśmy się  około 10 km dalej do niewielkiej miejscowości Karahayit. Miasto te słynie z gorących źródeł mineralnych. W miejskim parku znajduje się coś na wzór wapiennych tarasów z Pamukkale, jednakże w znacznie mniejszej skali; po których spływa gorąca woda. Mieliśmy tu chwilę czasu wolnego i możliwość kąpieli termalnych oraz błotnych. 

Gorące źródła mineralne w Karahayit
Gorące źródła mineralne w Karahayit
Karahayit - gorące źródła mineralne
Karahayit – gorące źródła mineralne
Kąpiele błotne w Karahayit
Kąpiele błotne w Karahayit

Pamukkale

   Z Karahayit cofnęliśmy się z powrotem do naszego głównego punktu wycieczki jakim były wapienne tarasy Pamukkale. Ten wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO cud przyrody jest naprawdę niesamowity. Tarasy sprawiają wrażenie pokrytych śniegiem, jednakże w rzeczywistości pokryte są wapniem. Z parkingu wejście na wzgórze zajmuje około pół godziny. Przed wejściem na białą skałę musieliśmy zdjąć obuwie i chodzić po niej na boso. Zakazano mi również używania statywu z aparatu aby nie uszkodzić skał. Pnąc się pod górę co jakiś czas zatrzymywaliśmy się aby moczyć nogi w zagłębieniach wypełnionych wodą. Obeszliśmy całe Pamukkale dookoła kierując się ku antycznemu basenowi, zwanemu Basenem Kleopatry. 

Tarasy wapienne w Pamukkale
Tarasy wapienne w Pamukkale
Pamukkale - tarasy wapienne
Pamukkale – tarasy wapienne
Pamukkale
Pamukkale
Śnieżno - białe skały w Pamukkale
Śnieżno – białe skały w Pamukkale
Strumyk spływający z Pamukkale
Strumyk spływający z Pamukkale

 Hierapolis

   W czasach rzymskich, kiedy to odkryto lecznicze właściwości tutejszych wód wybudowano powyżej Pamukkale uzdrowiskowe miasto Hierapolis. W mieście tym powstał już wtedy basen z termalną wodą, który funkcjonuje do dnia dzisiejszego. Natomiast z miasta Hierapolis do czasów obecnych pozostały już tylko zabytkowe ruiny. 

Pomiędzy Pamukkale a Hierapolis
Pomiędzy Pamukkale a Hierapolis
Basen Kleopatry w Hierapolis
Basen Kleopatry w Hierapolis
Ruiny starożytnego uzdrowiska Hierapolis
Ruiny starożytnego uzdrowiska Hierapolis

Parasailing w Turcji

   Osobiście obawiam się sportów wysokiego ryzyka a parasaling jak dla mnie do tych sportów się zalicza. Nie mniej jednak uważam, iż jest to ciekawa propozycja wodno – powietrznej rozrywki dostępnej na wielu tureckich plażach. Miałem okazję przyglądać się jak brat z żoną z plaży w Titreyengol wyruszają w morze motorówką. Na pełnym morzu zostali oni przypięci do wielkiego spadochronu a ten został doczepiony do łodzi motorowej. Motorówka holując spadochron, pod wpływem prędkości uniosła go w powietrze. Z wysokości mieli okazję podziwiać linię brzegową tureckiego wybrzeża i poczuć przysłowiowy wiatr we włosach. Godna uwagi propozycja wakacyjnej rekreacji. 

Parasailing w Turcji
Parasailing w Turcji
5/5 - (1 vote)
Please follow and like us:

2 thoughts on “Podwójna podróż poślubna do Turcji”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *